Było już o Wenecji na wesoło, to teraz będzie o Wenecji na bardziej poważnie. Tylko trochę bardziej, żeby nie rozproszyć klimatu. Poza tym garść informacji zawsze się przyda. Do Wenecji na pewno warto pojechać. Jeśli ktoś nie był, niech się wybierze. Nie bez przyczyny jest ona na liście UNESCO, na której (nie bez przyczyny) nie ma na przykład Belgradu, choć większość Serbów uważa, że powinno być odwrotnie. Z Belgradu dotrzemy do Wenecji bezpośrednim połączeniem Air Serbia. Bardzo to wygodne. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce leci tam taki trochę większy kukuruźnik. Odradzam miejsca w rzędzie piątym: wypadają one bezpośrednio przy śmigłach: spać ciężko, bo wyje całą drogę, poza tym przy starcie strasznie śmierdzi spalinami. W samolocie wszyscy cały czas używają telefonów, nawet przy starcie. Widocznie nie boją się, że zakłócają pracę urządzeń pokładowych. Prawdopodobnie dlatego, że ten samolot za wielu urządzeń nie posiada. Aha, jeszcze jedno. Do samolociku wiozą cię autobusem. Dość ...
Absurd to rzeczywistość. Absurd to codzienność. Absurd to życie. Nasze życie jest absurdalne. Nie dlatego, że nie ma sensu. Dlatego, że nie potrafimy tego sensu dostrzec. Gramy w gry wymyślone przez innych. Śnimy czyjeś sny, bo nie chcemy śnić własnego. Nie lubimy absurdu, ale nie walczymy z nim. Próbujemy go obłaskawić. A potem budzimy się, zdziwieni, że każdy dzień wygląda tak samo.