Na początku września nie będzie nic o wojnie. Nie będzie też nic o szkole. Nawet nie powinno. To niesprawiedliwe pisać zawsze to samo. I nudne. Naprawdę, nie ma nic innego? Że jak biedny, głupi rodzic, to już o niczym nie będzie gęgał, tylko o dzieciach? Tacy są najgorsi. A o wojnie trąbią wszyscy dookoła, słuchać hadko. Pogadajmy więc o basenach. Czas tym bardziej właściwy, bo w Serbii baseny odkryte otwierają pierwszego czerwca, a zatwierają właśnie na początku września. Mamy basen niedaleko, cztery przystanki autobusem w kierunku Banjica. Basen jest częścią większego kompleksu sportowego Voždovac, gdzie jest siłownia, boiska, korty i kryte hale sportowe. Duży teren z dużym parkingiem, dość niebezpiecznym, bo Serbowie jeżdżą po nim z dużymi prędkościami, zazwyczaj patrząc w telefon. Może dlatego, że jest tam też ośrodek nauki jazdy. Basen jest na samym końcu parkingu; trzeba przejść przez rzędy samochodów, przebić się przez walające się wszędzie śmieci, często rozbite szkło. Upał za...
Dziś będzie o pizzy. Trochę ogólnie i trochę bardziej szczegółowo. A dlaczego? Bo to wdzięczny temat. Jedzenie jest zawsze wdzięczne, a pizza jest stałym elementem na polskich stołach. I chyba wszyscy ją lubią. Kocham pizzę. W każdej postaci. Potrafię się nią napchać po kokardę, dosłownie, bo jest to jedna z tych rzeczy, których nie zostawiam niedojedzonych. Dlatego też staram się niezbyt często ją jeść. Za to bardzo często ją piekę, bo dzieci pizzę uwielbiają, zwłaszcza te młodsze, które zbyt wielu rzeczy jeszcze nie jedzą, a czymś karmić przecież trzeba. Od czasu do czasu wpadam na pomysł, żeby coś zmienić. Problem taki, że z pizzą wiele zmienić nie można. Można ją spieprzyć i można ją zrobić super. Można zmienić dodatki i każda będzie smakowała trochę inaczej, ale prawda jest taka, że jak masz dobre ciasto, dobry sos i świeże dodatki, wiele nie namieszasz. Jedyne, co może wznieść domową pizzę ponad pewien poziom, to dobry, opalany drewnem piec. Nic więcej wymyślić się tutaj nie da i...